.:Sezon 2005:.
Sezon 2004 <<< >>> Sezon 2006

Sezon 2005 zaczął się troszkę inaczej niż 2004. Cały okres przygotowawczy przebiegał o wiele intensywniej. Po prostu przed poprzednim sezonem nie wiedziałem, czy kolarstwo to jest TO coś.

Początkowe miesiące to dużo sportów ogólnorozwojowych- basen, siłownia, bieganie jednak dużo więcej i częściej niż rok temu. dodatkowo, gdy spadł śnieg w trening zostały wplątane narty biegowe, co okazało się idealnym rozwiązaniem, gdy jest tak dużo śniegu, że na rowerze nie da się jeździć. Okoliczne nadodrzańskie wały nadają się idealnie do uprawiania narciarstwa biegowego. Po Świętach spędziłem kilka dni w górach Izerskich spędzając długie godziny na biegówkach.

Postępy monitorowaliśmy za pomocą testów wydolnościowych u pana Ryszarda Szula w krakowskiej firmie Sportprofil. Wszystko szł zgodnie z planem. Dobra pogoda w lutym sprzyjała dłuższym treningom. Niestety dwa pierwsze wyścigi na początku sezonu zostały odwołane, a to sprawiło, że ciężko było się zorientować jak się stoi z forma wyścigową. W końcu wystartowałem 10 kwietnia w kryterium w Twardogórze. No i było tragicznie :), tzn. zupełnie nie tak jak się spodziewałem. Jednak zdiagnozowaliśmy z trenerem gdzie tkwi problem iza tydzień w Łomiankach było już dużo lepiej. Ogólnie przez początek sezonu wszystko było ok., a wielkimi krokami zbliżała się najważniejsza impreza w roku, czyli Mistrzostwa Polski w Maratonie MTB. Skończył się rok akademicki, więc teraz było więcej czasu na trening i odpoczynek. Przed MP miało nastąpić zgrupowanie w Zieleńcu. Ja spędziłem tam 2 tygodnie, dziennie przejeżdżaliśmy z Darkiem średnio ze 100km, a podjazd pod Hutę to zrobiliśmy chyba ze 100 razy ( 100kilkanaście chyba dokładnie). Po zgrupowaniu pojechałem na tydzień kompensacji do babci na wieś, gdzie zawsze mi się dobrze odpoczywa. No i wyniki były widoczne- 22 miejsce na Mistrzostwach Polski dla mnie jako zawodnika trenującego 1,5 roku był nie lada sukcesem. No i potem wszystko już układało się super, no może tylko mały niewypał na festiwalu w Szklarskiej, no ale wtedy jakoś rozkojarzony byłem ;-). Potem pod rząd kilka udanych wyścigów- Kraków gdzie guma wyeliminowała mnie z dekoracji, następnie najlepszy tydzień wakacji i na dwóch kolejnych wyścigach mogłem się przekonać jak silną rolę odgrywa psychika na wyścigu. Podczas jazdy parami na czas w Zawoni przegraliśmy z Darkiem pierwsze miejsce zaledwie o sekundę. A potem już w ogóle nie wiedziałem co się ze mną dzieje- maraton w Polanicy był idealny, nie wiem czy to zasługa znanej trasy ( w końcu w tych okolicach było tegoroczne zgrupowanie), czy co się w ogóle działo, ale fakt faktem, że 4 miejsce i tylko 4,5 minuty straty do Formickiego i Czarnoty, potwierdzały wysoką formę i dobrze rokowały na ostatnie 3 wyścigi w tym sezonie.

Jednak koniec sezonu nastąpił szybciej niż się spodziewałem- 12 września miałem zderzenie z Skoda Octavią, skręcenie obojczyka w stawie barkowo-obojczykowym i 3 tygodnie usztywnienia stawu, potem kolejne 4 tygodnie rehabilitacji. Treningi wznowiłem niby już z początkiem października, ale już tylko po to aby dokończyć roztrenowanie i nie stracić i tak już podniszczonej wydolności tlenowej. No ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło- za odszkodowanie zakupiłem nowy rower szosowy, a i na modernizację górskiego jeszcze powinno starczyć.

Przede mną nowy sezon. Już wiem, że będzie ciężki. Sam okres przygotowawczy zaczynamy już teraz, a treningi w weekendy są bardzo długie. Jeszcze nie wiadomo jak będzie wyglądał sprawa drużyny w kolejnym sezonie. W tym sezonie w cyklu bikemaraton.pl startowałem w barwach Maks Teamu, jednak nie do końca było wszystko organizacyjnie dopięte. No nic, zobaczymy co przyniesie kolejny sezon.